piątek, 30 grudnia 2016

Morska pielęgnacja - Domowe SPA z LPM.

Produkty Le Petit Marseillais z serii Morskiej pielęgnacji zachwycają nie jedną z Nas. Jako Ambasadorka LPM,
pragnę opisać wspaniałe produkty jakie ostatnio dostałam, które było mi dane poznać.


Jest to seria ze składnikami morskimi, która ma na celu szczególną pielęgnację naszej skóry.
Produkty te są dopasowane do każdego rodzaju skóry, a przede wszystkim do skóry suchej i bardzo suchej.
Właśnie te do suchej skóry udało mi się poznać. Jestem zaskoczona działaniem tych produktów. W mojej paczce znalazły się dwa kosmetyki, pielęgnacyjny krem do mycia do skóry bardzo suchej, oraz balsam do ciała odżywianie. Czegoż można w zasadzie spodziewać się po tego typu produktach ? Wiemy, że kosmetyki nawilżające to nie wszystko, bo jednak dobra dieta i odpowiednia ilość dziennie wypitej wody odpowiada za dobre nawilżenie skóry, lecz jednak mimo wszystko mamy skłonności do suchej i bardzo suchej skóry. Taką właśnie ja posiadam. Jakie moje zdziwienie było, gdy pierwszy raz w kąpieli użyłam kremu pielęgnacyjnego. Zapach obłędny, czułam się jak w domowym zaciszu, takie moje własne małe SPA. LPM na swojej stronie pisze: "
Dzięki bogatej gamie śródziemnomorskich składników: algom, minerałom, białej glince i oligoelementom, zapewniają skórze głębokie nawilżenie i odżywienie. " Zgadzam się z tym zdaniem w 100, a nawet w 200 %Sam zapach potrafi odprężyć i zrelaksować, a do tego dochodzi tak delikatna skóra, o jakiej marzy chyba każdy z Nas. Skóra prawie jak u niemowlaka, gładka, delikatna, pachnąca. Produkt daje nawilżenie mogę śmiało powiedzieć, że natychmiastowe. Po 2 użyciach skóra jest idealna. Stosuję ten krem codziennie, lub co drugi dzień przez prawie dwa tygodnie. Jestem zachwycona. Dodatkowo aby odżywić i polepszyć efekt nawilżenia, nakładam cienką warstwą balsam do ciała odżywiający. Zapach balsamu również jest wspaniały. Obydwa produkty swój zapach pozostawiają na skórze przez dobre kilka godzin, a nawet kilkanaście. Czytałam pierwsze opinie, pierwsze wrażenia dziewczyn z instagrama, u każdego efekt jest inny, u każdej zapach utrzymuje się dłużej lub krócej. Każda z Nas jest inna, mamy inne PH skóry, inaczej reagujemy na różnego typu produkty. Ja osobiście jestem zadowolona. Bardzo się cieszę, że dostałam takową paczuszkę, nie spodziewałam się zupełnie, początkowo byłam sceptycznie nastawiona. Nie żałuję. Polecam każdemu kto chciałby spróbować. 

Dziękuję za tę możliwość poznania tych wspaniałych produktów. 






Alejakobiet.pl - 38 testowanie produktów

Aleja Kobiet ogłasza 38 edycję testowania produktów. Wybrać można tym razem aż 4 zestawy. 

1. Zestaw do pielęgnacji stóp
2. Zestaw kremów nawilżających
3. Zestaw do ciała
4. Zestaw do cery z niedoskonałościami




Szczegółowe informacje, oraz zgłoszenia w komentarzu można znaleźć pod linkiem TUTAJ

sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia




Niech te święta tak wspaniałe,
będą całe jakby z bajek.
Niechaj gwiazda z nieba leci,
niech Mikołaj tuli dzieci.
Biały puch niech z nieba spada,
niechaj piesek w nocy gada.
Niech choinka pachnie pięknie,
no i radość będzie - wszędzie.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku
życzy Ewelina

czwartek, 22 grudnia 2016

Paczka dla Ambasadorek Le Petit Marseillais

Paczka Niespodzianka - tak mogę zacząć ten dzisiejszy post. Dostałam kilka dni temu e-mail, od irmy
Le Petit Marseillais z informacją, że pakują dla aktywnych ambasadorek paczki,
jeszcze przed Bożym Narodzeniem będę mogła je przetestować. Ucieszyłam się bardzo, gdyż zupełnie się nie spodziewałam. Właśnie zapukał kurier do drzwi, czym prędzej otworzyłam paczkę. Sposób zapakowania paczki wzbudził we mnie wzruszenie, na prawdę tak ładnie, dokładnie solidnie zapakowana paczka, aby nic się nie stało podczas transportu. 

Zatem co zawiera moja paczka?

- Balsam do ciała ODŻYWIANIE, do bardzo suchej skóry
Algi Morskie i Oligoelementy
- Pielęgnujący krem do mycia NAWILŻANIE, Algi Morskie i Biała Glinka




Bardzo się cieszę, na pewno skorzystam z tych produktów, jeszcze nie znam tej firmy ani nie miałam możliwości spróbowania żadnego produktu. Jestem ciekawa, czy w okresie zimowym stan mojej skóry chodź odrobinę się poprawi ? Cudów nie oczekuję od kosmetyków, gdyż wiadome za całe nawilżenie skóry odpowiada woda w organizmie, ale jednak kosmetyki są drugą opcją do pielęgnacji naszego ciała. Produkty trafione w 10! Pod kątem mojej suchej skóry, szczególnie suchej w okolicach łokci, kolan, i twarzy.


Krótki filmik Open Box Paczki 

niedziela, 11 grudnia 2016

Pomysły na prezenty

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a co za tym idzie powoli zaczynamy myśleć o prezentach dla bliskich pod choinkę. Ja w tym roku postawiłam na produkty kosmetyczne.
W większości są to produkty po prostu do pielęgnacji, uważam je za takie, z których każda osoba na pewno się ucieszy.

1. Nivea Szampon Pielęgnujący
Ja posiadam wersję REPAIR & TARGETED CARE
Do włosów suchych i łamliwych
Koszt ok. 10-14 zł w zależności od promocji.

W Super-Pharm aktualnie jest na promocji za 9.99 zł.

2. Adidas to ulubiona firma kosmetyczna w Naszej rodzinie dlatego postanowiłam kupić już sprawdzone produkty tej firmy.

*Męski dezodorant do ciała TEAM FORCE
Koszt. ok 15 zł

* Adidas żel pod prysznic Champions League do tego można dokupić dezodorant z tej samej kategorii.
Koszt. ok. 10-15 zł

* Adidas Perfum dla Dziewczyn, Nastolatek, dla przyjaciółki, siostry, kuzynki.
Ja posiadam wersję zieloną, floral dream.
Body Fragrance

Koszt ok. 15-20 zł. Ja zapłaciłam w promocji 11.99 zł

To taka mała moja propozycja kosmetyczna z serii pielęgnacji. Nie są to wyszukane produkty, nie są bardzo drogie, a nawet śmiało stwierdzić można na każdą kieszeń". Dajcie znać, co polecacie na prezent ?

sobota, 10 grudnia 2016

Cotton Balls - Tak czy Nie ?

Zawsze marzyłam o takich "światełkach" do pokoju, które sprawiałyby taki ciepły przyjemny klimat. Były chwile zwątpienia, a po co mi takie, a to za drogie itd. Pewnego dnia, postanowiłam sprawić sobie sama prezent mikołajkowy. W ofercie Biedronki były Świecące Kule Led tzw. Cotton Balls. Nie były one takie drogie jak te oryginalne. Jednak na moją niższą kieszeń budżetową, gdy nie mam swoich dochodów, był to wydatek zastanawiający czy warto. Jednak wolałam odmówić sobie kilku słodyczy, a zakupić lampeczki. Kilka dni wcześniej widziałam już te lampki w biedronce, lecz postanowiłam zamówić na allegro. I tak o to sposobem mam dwie pary. Jedne są brązowo-beżowe - idealnie pasujące kolorem do mojego wnętrza, a drugie różowo, brzoskwiniowe, brązowe, białe i szare oczywiście po 2 szt. koloru.


Biedronkowe lampki bardzo mnie pozytywnie zaskoczyły. Jak wiadomo, wiele osób uważa to za „tandetne” produkty.Wykonanie, trwałość nie są byle jakie. Nawet karton był porządny, prawidłowo zapakowane, i aby kolor można było dokładnie zobaczyć na „żywo” nie tylko na obrazku, z przodu był przeźroczysty element, który idealnie umożliwił porównanie kilku wersji kolorystycznych. Dodatkowo na kartoniku został umieszczony przycisk, który pozwolił zobaczyć jak te lampki się zachowują po zapaleniu ich. Uważam to za ogromny plus, dzięki czemu wiem, jakie mają zamontowane lampki czy jest to ciepłe, czy zimne światło. Kolejnym plusem, jest 3 metrowy przewód, gdzie równomiernie 20 kul jest rozmieszczonych, co daje dowolną kombinację do zamontowania światełek w dowolnym miejscu. Ciepłe światło, rozpraszające się idealnie delikatnie rozświetlają kącik mojego pokoju, dzięki czemu czuję się przytulnie. Lampki są średnicy 6 cm Kosztowały ok. 40 zł. Zasilanie bateriami 3xAA


Drugą parą są lampki z allegro. Jest to 10 sztuk, na ok. metrowym przewodzie. Kolory są delikatne, tu była możliwość dowolnego rozmieszczenia kulek, gdyż lampki były osobno, a kule osobno. Wszystko razem tworzy ciepły efekt. Oczywiście te kule mają już zimne światło, ale to mi w zupełności nie przeszkadza.

środa, 30 listopada 2016

BoboVita

Kilka dni temu udało mi się załapać jako ambasadorka do kolejnego programu testowania produktów. Tym razem zgłosiłam się do projektu BoboVita - Porcja Zbóż, nie byłam przekonana iż zostanę akurat wybrana. Jako, że nie mam dzieci postanowiłam podać wiek maluszka mojej znajomej, wcześniej zapytałam czy zgodzi się przetestować nowe kaszki. Więc takim o to sposobem, dotarła do mnie paczuszka. Po otwarciu kartonowego pudełka - zaświeciły Nam się oczy. Przepięknie zapakowane trzy kaszki w solidnym pudełku, na magnetyczną klapkę z prze piękną szatą graficzną. Pudełeczko można wykorzystać na inne rzeczy do przechowywania, więc nic się nie marnuje. Trzy opakowania kaszki trafiły w rączki małego synka mojej znajomej. Jedna z Nich została już zjedzona ze smakiem.
Kaszki przepięknie pachną, mają bardzo dobry skład, maluszek nie dostał uczulenia, wysypki itd więc wszystko jak najbardziej w porządku. Pośród  tych trzech kaszek, dwie były bez mleczne - czyli plus, gdyż po mimo tolerancji mleka mogła poznać nowy smak, i nowy zupełnie produkt.

"Dzięki bogactwu różnorodnych zbóż tworzą kompozycję witamin i składników dostosowanych do potrzeb niemowląt. Ich zaletą jest też fakt, że nie zawierają dodatku cukru.
Jako Mama możesz być spokojna, podając swojemu dziecku nowe kaszki BoboVita, ponieważ każda partia zbóż przechodzi ponad 600 testów jakości zanim trafi do miseczki Twojego malucha!"

Mama i synek są bardzo zadowoleni, iż mogli poznać wspaniałe zdrowe kaszki. Ogromnym plusem jest brak cukru, z czego cieszy się każda mama która nie chce od małego podawać i niszczyć organizm maluszka.

Kaszki które otrzymałam to:
Kaszki PORCJA ZBÓŻ dla dzieci powyżej 4 miesiąca - Kukurydziano-Ryżowa, Ryżowa o smaku Waniliowym czyli Kaszki Bez Mleczne
Kaszki PORCJA ZBÓŻ dla dzieci powyżej 6 miesiąca - Kasza Manna - Kaszka Mleczna






sobota, 12 listopada 2016

Petvita - Krakvet.pl

Witam całą blogosferę po długiej przerwie, spowodowanej kontuzją prawej ręki, oraz ogólnym gorszym stanem zdrowia swojego jak i rodziny. Jest lepiej przyszła pora zabrać się od nowa za kontynuowanie tego, co było przed kontuzją. Jakiś czas temu zgłosiłam się na jakimś forum do testowania produktów. W ten czas nie miałam pojęcia co to będzie, jakie produkty. Nie sądziłam również, że zostanę wybrana. Przyszedł dzień gdy zadzwonił telefon, z radością Pani poinformowała o wybraniu mnie do testów produktów dla psa. Szybko potwierdziłam dane, podałam dodatkowe dane co do wieku i wagi psa, na drugi dzień paczka była u mnie. Ku mojemu zdziwieniu w paczce znajdowały się 4 opakowania suchej karmy firmy Petvita po 2.5 kg czyli razem 10 kg.
Do tej pory moje psy jadły podstawową karmę typu Pedigree, lub czasem z Royal Canin.

Gdy podałam pierwszą porcję suchych chrupek byłam pod wrażeniem apetytu.
Gdy skończyła się pierwsza paczka PETVITA Light Turkey, już widziałam wyraźne efekty na plus jedzenia tej karmy. Moja Sunia miała taką szorstką sierść, bez blasku. Teraz sierść jest znów jak u młodego psiaka, delikatna i przede wszystkim - nie wypada. Oczywiście i waga się zwiększyła odpowiednio.
Karmy te w składzie mają procentowo najwięcej mięsa, są bezzbożowe i najzdrowsze.
Są one również dostosowane do wielkości pieska, są drobniejsze chrupki oraz te większe.

Nasze karmy które otrzymaliśmy to:

PETVITA Light Turkey x 2

PETVITA Adult Small Lamb & Turkey x2



sobota, 15 października 2016

5 ulubionych zastosowań cytryny w porządkach domowych

Cytryna to jedno z ważnych warzyw w naszym domu. Nie tylko ma bardzo zdrowe walory zdrowotne, ale i jest często stosowana z porządkach domowych.
Przedstawiam Wam moje ulubione 5 sposobów zastosowania cytryny w domu.


1. Pochłaniacz zapachu w lodówce, zmywarce, pralce.
Często w Naszych lodówkach, zmywarkach, pralkach pojawiają się dziwne zapachy. Równie często bardzo Nam to przeszkadza. Do takich osób również należę ja, nie lubię dziwnego zapachu w lodówce, gdzie przetrzymuję produkty żywnościowe. Nie chciała bym, aby właśnie one przeszły tym dziwnym zapachem.
Dlatego kroję cytrynę na plasterki, i jeden - dwa plasterki wkładam do lodówki na półkę lub wieszam na nitce i zawieszam w lodówce. Po otwarciu lodówki mamy piękny cytrynowy zapach, zamiast niechcianego brzydkiego zapaszku. To samo robię w zmywarce, czy pralce.


2. Armatura i Krany
Cytrynę przekrawam sobie na kilka części, często są to plasterki lub po prostu 3 kawałki.
Przecieram krany, po czym delikatnie miękką szmatką np. z mikrofibry przecieram na sucho. Znika osad z kamienia, z mydła i innych rzeczy. I również bardzo ładnie, świeżo pachnie w łazience.


3. Zlew, Wanna.
To samo robię co w punkcie 2. Przecieram aluminiowe zlewy w kuchni, po czym z matowego zlewu od osadu, robi się jak nowy błyszczący odświeżony zlew.

4. Osad w kubkach po kawie, herbacie
Gdy pijam kawę, lub herbatę np. Sagę pojawia się brzydki osad, który nie do końca schodzi w wodzie, a nawet płyn do naczyń najlepszej jakości sobie nie radzi. Kiedyś tę poradę przeczytałam na jednym z portali. Spróbowałam - i mój biały ulubiony kubek jest jak nowy. Środek kubka jest bez osadu.

5. Deski do krojenia
Często drewniane deski nie chcą się domyć. Pozostaje na nich tłusty, nieprzyjemny film. Szukałam dawno temu informacji jak się tego pozbyć. Wiadome, że drewno ciemnieje i szybko się niszczy pozostawiając nie przyjemne zapachy. Połówką cytryny nacieram deskę, pozostawiam na 15-30 minut, po czym staram się dokładnie spłukać ciepłą wodą bez użycia chemikaliów. Wycieram ręcznikiem papierowym, nie trąc tylko ruchami w stylu przybijania pieczątki, lub ściereczką z mikrofibry.

Mam nadzieję, że 5 moich sposobów przyda się Wam w utrzymaniu czystości i porządku w mieszkaniu. Dajcie znać czy znaliście jakiś kolwiek z tych sposobów ? A może używacie jeszcze innych naturalnych metod ?

środa, 12 października 2016

Kupon Rabatowy na Zalando

Tym razem bardzo krótki post. Mam dla Was z okazji Jesiennej Aury za oknami, kod rabatowy na zakupy w zalando,pl. Kod 15 % obowiązuje na zakupy za min.300 zł



Warto zajrzeć, i wybrać się na zakupy.
W każdej chwili nie naruszoną rzecz możecie bezpłatnie odesłać do sklepu, i zostaną zwrócone Wam pieniądze.

wtorek, 11 października 2016

Babcine sposoby na czystość w domu.

Dziś chciałam parę słów napisać o domowych porządkach, a raczej o sposobach na domowe porządki. Chodzi mi tutaj głównie o poruszenie tematu babcinych sposobów przy porządkach.
Na pewno Wasze babcie, czy mamy stosują/stosowały różne metody do czyszczenia powierzchni w domu. Jednym z tych sposobów jest nic innego, jak tylko i wyłącznie ocet. Ważne by to był ocet spirytusowy.  Właściwości octu są na prawdę zadziwiające. Ocet jest stosowany nie tylko w kuchni, przy potrawach ale również w utrzymaniu czystości.

Jedną z czynności przy której ja używam octu to mycie okien. Gdy umyję okna wodą z płynem z pierwszej warstwy kurzu, przecieram je drugi raz czystą wodą z octem. Nie daję jakoś dużo octu, również nie stosuję proporcji. Gdy ja używam wiaderka 5 litrowego, dolewam ok. kieliszek octu.
Czystą szmatką, najlepiej z mikrofibry przecieram okna, i następnie po przetarciu ich na sucho, gdy jeszcze pozostają widoczne mokre smugi, biorę gazetę typu: Super Ekspres, Fakt, ważne by była czarno biała. Zwijam w kulkę i lekko przecieram szyby. Jest to babciny sposób, ale okna są na prawdę czyste, i mają swój blask.

Druga opcja w której stosuję ocet to mycie szkła, kieliszków itd. Również do wody dolewam odrobinkę octu, po czym pozostawiam do samodzielnego wyschnięcia. Sama woda pozostawia smugi gdy takowe rzeczy same schną, a woda z octem u mnie sprawdza się idealnie i nie pozostawia smug.

Odkamieniacz to trzecia z opcji w których wykorzystuję ocet. Do elektrycznego czajnika nalewam wody tak, aby na wskaźniku była ona widoczna, dolewam także octu i raz czy dwa razy w zależności od kamienia/osadu z wody w czajniku zagotowuję i pozostawiam do ostygnięcia. Następnie dokładnie płuczę i myję czajnik. I kamień znika. Na początku może być jeszcze odrobinkę wyczuwalny zapach octu, ale po opłukaniu i zostawieniu czajnika na kilka chwil zapach znika.
Również do dzbanka na wodę, używam octu. Myję, nalewam ciepłej wody, odrobinkę octu i pozostawiam na kilka, kilkanaście minut. Następnie myjką przecieram, dokładnie płuczę, ponownie myję i zostawiam do wyschnięcia.


Błysk w łazience to przecieranie kafelek wodą z octem, również stosuję do przecierania kranu nad zlewem i wanną. Wszelki osad znika, a krany stają się jak nowe.

niedziela, 9 października 2016

Jesienne pomysły na ...?

Dziś chciałam Was zainspirować, do ozdobienia swojego domu/pokoju/mieszkania jesiennymi ozdobami. Za oknem zrobiło się już typowo jesiennie, szaro i deszczownie. Warto swoim wnętrzom dodać odrobinę cieplejszych jesiennych kolorów, kojarzących się z piękną słoneczną ciepłą jesienią.
Klimat w Polsce zmienił się w ostatnich latach nie do poznania. Zrobiły się dwie pory roku, lato i jesień. Gdy powinna być wiosna, mamy wrażenie iż za oknami w dalszym ciągu mamy jesień. Chłodne, szare deszczowe dni sprawiają, że kompletnie nic nam się nie chce, że nie czujemy tego iż nie długo nastąpi lato, to ciepłe słoneczne lato na które wszyscy czekamy cały rok. Klimat mamy taki, jak już mamy jesień to trwa ona przez czas aż do lata. Gdy ma nastąpić wiosna, następują nagle skoki temperatur i z 15 stopni, potrafi się zrobić 25, albo nawet 28 stopni. Taka temperatura jest nie dobra, nagłe skoki ciśnienia i wiele osób źle się czuje i często starsze osoby trafiają do szpitali.
Zima w Naszym Państwie to raczej już też powoli jakby przeszłość. Przez długi długi czas, mamy jesienne dni, przychodzą niskie temperatury a o śniegu ani słychać. I znów z lata zrobiło się nagle zimno, temperatura ponownie spadła o ponad połowę. Jeszcze w Niedzielę było prawie 27 stopni, a dziś już zaledwie 10.

Na poprawę humoru warto udekorować sobie pokój, i od razu zrobi się nieco milej.
Ja nie przepadam za jesiennymi wieczorami, nie lubię siedzieć pod kocem i czytać książek.

Bardzo ciekawym sposobem ozdobienia drzwi, jest prosty wieniec zrobiony z szyszek i żołędzi.
Potrzebny będzie tylko okrąg, do którego drutem lub gorącym klejem przyczepimy ozdoby oraz sznurek do zawieszenia, ostatecznie można zawiązać kokardki jak na zdjęciu powyżej.


Wrzosy to moje ulubione jesienne rośliny. Dekoracja świeczek będzie idealnym pomysłem, i oryginalnym świecznikiem.
Wystarczy kilka gałązek wrzosa, szklanka, świeczka, nitka sznurek lub włóczka w takim sznurkowym kolorze, lub gorący klej. Uwielbiam takie DIY.


Bardzo ciekawy jest taki stroik w słoiczku. Ozdobi komodę, biurko czy szafkę w przedpokoju.
Umili wnętrze, a dla gości będzie cieszył oko.

Inspiracje zaczerpnięte zostały ze strony pinterest.com



piątek, 7 października 2016

HandMade cz.2 - Dekoracja Mieszkania

Poprzedni post zrobił się dość długi, więc nie chciałam już robić z niego książki. Przypomnę krótko, w poprzednim poście wspominałam o dekoracji pokoju, mieszkania artykułami HandMade. Pokazuję firmy i ich produkty które zafascynowały mnie swoimi rzeczami. Opowiedziałam, iż mniej więcej wiem jak wygląda czas poświęcony na uszytki maskotek.

Przechodząc do dalszej części postu, kolejna firma którą wyszukałam, gdzie spodobał mi się asortyment i rzeczy, które są wykonywane przez Panią Martę to Domek przy Lesie. To nie tylko maskotki, króliczki i laleczki. Głównie są to rzeczy wykonane w całości z drutu do mieszkania, służące jako dekoracja a zarazem są przeznaczone do używania. Bardzo zaciekawił mnie kosz, który pierwotnie przeznaczony może być na poduszki, lub na koce. Ja z chęcią takowy koszyk, używała bym do schowania pluszowych zabawek dziecka lub na jakieś inne rzeczy. Bardzo fajny, prosty produkt a ozdobi idealnie nasze wnętrze mieszkania. 



Kolejny produkt dla osób, które lubią designerski wygląd, a zarazem coś szalonego to abażur.
Abażur wykonany w całości z drutu. Bardzo fajna rzecz, może dodać świetnego wyglądu wnętrzu.


Mały organizer, dla osób które lubią mieć wszystko na wyciągnięcie ręki, oraz dla osób które lubią coś fajnego na ścianach.


Polecam zajrzeć na bloga Pani Marty, poczytać i się zainspirować. Bardzo spodobały mi się takie proste, stylowe rzeczy. I takim sposobem powstaje coś z niczego, co skutecznie umili nam życie.

czwartek, 6 października 2016

Bransoletka Guess z kryształkami Swarovskiego

Firma Marko https://www.marko.pl/ prezentuje damską bransoletkę Guess. Wykonana ze stali szlachetnej, zdobiona kryształami Swarovskiego. Pochodząca z oficjalnej dystrybucji. Łączy w sobie najnowsze trendy, prostą formę łańcuszka z pięknie ozdobioną zawieszką. Doskonale wygląda na ręku jako pojedynczy element oraz w połączeniu z zegarkiem. Każda osoba biorąca udział w licytacji w wiadomości prywatnej otrzyma od nas kod rabatowy na zakupy w sklepie https://www.marko.pl/
Bransoletka Guess o wartości 219 zł.


Bransoletkę można wylicytować w celu charytatywnym TUTAJ, dochód ze sprzedaży tej bransoletki trafia na konto chorego Adasia, o którym już kiedyś pisałam. Licytacja zaczyna się od 100 zł. Cena sklepowa 219 zł. 



środa, 5 października 2016

Przytulanki HandMade

"Ciągle pada.. asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby.. " 

Takimi słowami można określić ostatnie dni jesiennej aury. Niestety taka pogoda będzie pojawiać się teraz coraz częściej, taki urok jesieni. Korzystając z okropnej pogody, zapaliłam sobie w piecu aby było przyjemnie, usiadłam z kubkiem kawy do komputera i zaczęłam przeglądać internety. 
Ostatnio marzy mi się drobny remont pokoju, i nowe dodatki. Nie chcę kupować czegoś "oryginalnego", ze sklepów Home&You, Jysk, Ikea... i tak dalej. Chciałam od dawna mieć coś, co potrafi docenić pracę innych osób, które mają niesamowity talent, dar i cierpliwość do tego co robią. 

Szybko wpisałam sobie w google, artykuły hand-made i mym oczom ukazały się całkiem fajne produkty. Na pierwszy rzut, obejrzałam filmik na youtube, który nagrała Alicja Czarodziejka. 
Pokazała ona niesamowite, jakże piękne rzeczy wykonane własnoręcznie. Poklikałam po stronach, i trafiłam na dwie niesamowite pracownie. Są to osoby, które szyją z pasji. Każdy z Nas na pewno wie, że szycie np. małej maskotki to kawał roboty, i kupa czasu spędzona na dokładnym wykończeniu.
Od dłuższego czasu widziałam przeurocze króliczki, czy to koszyczki Hand-Made. Ja tak szczerze kompletnie nie posiadam daru do szycia, znaczy może dała bym radę nie raz próbowałam na szybko coś sobie ręcznie uszyć, przeważnie bywały to tylko i wyłącznie materace/poduszki pod tyłek dla moich pupili. Na tym się kończyło, brakowało mi motywacji, cierpliwości. Jakże bardzo doceniam ręczne robótki, wiem ile trzeba poświęcić czasu. Czas jest dziś bardzo cenny, dodatkowo podziwiam osoby które mają małe dzieci, i utrzymanie domu na głowie. Sterta prania do uprasowania, gary do umycia po obiedzie, marudzące dzieci. Jak takie osoby dają sobie radę ? A rzeczy ? Wychodzą na prawdę WOW. Moja teściowa sama szydełkuje, ale to tak dla siebie. Robi obrusy na zamówienia dla bliskich znajomych. Również podziwiam tę wytrwałość. 

Przechodząc już do tematu, bo jak zwykle to ja na takie tematy uwielbiam się rozpisywać.
Pierwsza strona, która wpadła mi w łapki to: "PO ZACHODZIE". ( Linki umieszczam w nazwach stron ).

Co o sobie opowiada firma:
"Po zachodzie” to polska marka produktów – dekoracji w stylu skandynawskim do domu i pokoju dziecka. Zabawki ręcznie robione marki „PO ZACHODZIE” to doskonały pomysł na prezent dla wszystkich: dla niej, dla niego oraz dla dzieci.Naszym miastem rodzinnym jest Wrocław ale działamy w całej Polsce, a nawet poza granicami kraju,  zajmujemy się szyciem zabawek i maskotek na zamówienie nie tylko dla klientów indywidualnych ale także dla firm (gadżety firmowe ręcznie szyte oraz krasnale wrocławskie)."

Przejrzałam ofertę, i jestem mile zaskoczona. 
Tworzone tam są piękne, urocze krasnale, króliczki, kotki, szmaciane lalki. Przypominając sobie swoje dzieciństwo, czasy ok. 18 lat temu, gdy to miałam 6 lat nie było jeszcze tak dużo zabawek jak dziś. Moich rodziców w ten czas nie było stać, na lalkę które zaczęły coraz to nowsze się pojawiać. Miałam wówczas szmacianą lalkę, po mojej mamie. I wyrosłam, uchowałam się na szmacianych zabawkach. Później już w wieku 9/10 lat dostałam normalną ok. 15 cm lalkę, i to było na tyle.

W dzisiejszych czasach, wybór zabawki dla dziecka jest trudny. Mamy tyle zabawek na rynku, w różnych kategoriach cenowych i nie wiadomo na co się zdecydować. Zamiast kilkunastu podobnych laleczek, samochodzików, słodyczy tony dla dzieciaka, warto kupić takiego królisia. Posłuży on nie tylko do dekoracji pokoju maluszka, ale także do zabawy. A gdy dziecko dorośnie będzie dekoracjom, i wspaniałą pamiątką.

Sami zobaczcie, czyż nie urocze są te uszytki ?



Cena takich cudaków to od ok. 50 zł.
Z jednej strony cena jest dość wysoka, ale z drugiej gdy to trzeba poświęcić kilka godzin na uszycie takiego małego słodziaka, dopieścić każdy szczegół, coś wspaniałego. Jestem pod wrażeniem. 

Zajrzyjcie do sklepu koniecznie !


poniedziałek, 3 października 2016

Jak wystrzec się groźnych wirusów ?

Jak wiecie, od jakiegoś już czasu na facebooku krąży dziwny wirus. Osoba która dostaje dziwny post na swojej tablicy, z filmikiem na którym niby występuje dana osoba może się skusić i z ciekawości kliknie w ten link i pach. Mamy w tej chwili wirusa, nie tylko na portalu społecznościowym ale także i na komputerze. Nie jest on prawdopodobnie wykrywalny przez nawet najlepsze, najdroższe płatne programy antywirusowe. Zauważyłam wśród swoich znajomych, jak często dają się po prostu "zrobić w konia". Klikają z ciekawości w link, próbując się dowiedzieć kto udostępnił filmik z naszym wizerunkiem. Niestety jest to czysty blef, groźny blef. Pomóc jedynie może całkowity format systemu, oraz czyszczenie komputera ze śmieci systemowych - czyli krótko mówiąc, przegranie systemu na nowo. Codziennie spotykam się z kilkunastoma osobami, które proszą o nie klikanie w linki, ponieważ same "nie chcący" z nie doinformowania to zrobiły i wplątały się w wirus. Takim o to sposobem hakerzy wykorzystują nawet nasze "prywatne dane". Strzeżmy się przed głupimi linkami, nawet trzeba uważać na skrzynkę e-mail, gdyż tam też różne dziwne linki przychodzą.

Często zastanawiałam się skąd bierze się "SPAM". Otóż sam nasz komputer, sama sieć wysyła sobie wiadomości, gdy klikniemy na jakąś wiadomość automatycznie do systemu przechodzi informacja o aktywności użytkownika, co wiąże się z dodatkową ilością wiadomości. Nie raz, nie dwa w wiadomościach przychodzą dziwne załączniki. Nie mówię tutaj stricte o wiadomościach z newsletterów, ponieważ tutaj powinniśmy wiedzieć na jakie subskrypcje się zapisywaliśmy.
Przeważnie wiadomości SPAM, są nadawane od dziwnych nazw, przeważnie nie są to polskie imiona. Uważajmy w co klikamy, ponieważ w kilka sekund możemy bardzo łatwo przysporzyć sobie nie potrzebnych kosztów.

Więcej dokładnych informacji można przeczytać TUTAJ

niedziela, 2 października 2016

Czy samym zapachem można poprawić sobie samopoczucie ?

Działanie żeli pod prysznic, o orzeźwiającym zapachu podobno stawia na nogi. Jakiś czas temu przekonałam się o tym na własnej skórze. Jeden jedyny raz dostałam w prezencie żel pod prysznic firmy Le Petit Marseillais o delikatnym a zarazem jak dla mnie orzeźwiającym zapachu Pomarańcza i Grejpfrut.  

Miałam gorszy dzień, czułam jak wszystko w okół mnie się buntuje. Za oknem ponura pogoda, zimno i do tego złe samopoczucie związane z jesienną aurą pogodową sprawiło, że potrzebowałam relaksującej kąpieli. Sięgnęłam po żel pod prysznic, który właśnie kilka dni wcześniej dostałam. Dwie/trzy kropelki kapnęłam sobie do wanny, i wytworzyła się piana i ten zapach delikatny, a zarazem czuć tą woń pomarańczy, która dostając się pod mój nos budziła we mnie coraz więcej siły. Gdy tak leżałam, i oddychałam tym cudownym zapachem żelu, dalej ku mojemu nosowi dochodziły delikatne zapachy grejpfruta. Dla mnie ten ostrzejszy nie co zapach cytrusowy, który tak genialnie dodaje sił, został lekko przełamany grejpfrutem, dzięki czemu stał się delikatny.Nie mniej jednak wyczuwalne są kwaśnawo - gorzkawe nuty zapachowe. Można się wspaniale odprężyć, zrelaksować. Po takiej kąpieli czułam się świeżo, komfortowo, w pełni sił. Od razu wyszłam z lepszym humorem, z uśmiechem na twarzy. Gdy nie mam aż tak bardzo gorszych dni, używam czegoś delikatnego. Czegoś co daje mi woń kwiatową. W ten czas również lubię całkiem spokojne, stonowane zapachy.

czwartek, 29 września 2016

Nude Make Up Kit - Lovely

Ostatnimi czasy w okresie letnim, wakacyjnym miałam kilka takich "grupowych" spotkań, pośród znajomych. Wiadome urodziny, imieniny jakieś drobne wydarzenia, trzeba jakoś wyglądać. Na co dzień raczej się nie maluję, ponieważ nie czuję takowej potrzeby. Jeśli wychodzę na miasto nakładam tylko tusz do rzęs, na twarz nie potrzebuję podkładów ponieważ jak na razie moja cera jest gładka, nie mam żadnych przebarwień ani nic. Więc po co niszczyć swoją buźkę już teraz ?


Przechodząc do tematu postu, postanowiłam dwa słowa powiedzieć od siebie o paletce cieni, którą każdy z Was zna już na pewno. Od dawna o Niej marzyłam a, że nie potrzebuję jakieś drogiej palety to postawiłam na Nude Make Up Kit. Jest to mała standardowa paletka, nudowych cieni idealna do wykonania smoky eyes. Ja na rodzinne spotkania, czy w gronie przyjaciół lekko podkreślałam tylko makijaż delikatnymi cieniami. Jednakże jestem pod wrażeniem, ponieważ bardzo dobrze trzyma się na powiekach, nie zauważyłam aby szybko znikała. Może jedyny minus który u siebie zauważyłam to to, że troszkę przez chwilę na początku pieką mnie oczy, później gdzieś to zanika. Mimo wszystko jestem zadowolona.

Nie będę pokazywać jak cienie wyglądają na powiekach, ponieważ tak jak wspomniałam nie maluję się jakoś profesjonalnie, używam jednego cienia jaśniejszego na powiekę, drugi w załamaniu i tyle mi wystarcza.

wtorek, 27 września 2016

"Jak bardzo trzeba kochać, by tak walczyć o życie drugiego człowieka"

"Jak bardzo trzeba kochać, by tak walczyć o życie drugiego człowieka"


Co dla Nas dziś znaczy słowo "MIŁOŚĆ" ?
Czy dla miłości zrobimy wszystko ?
Miłość.. jedno słowo, a obraca świat do góry nogami. Kilka lat starań o nowe życie człowieka, gdy się udaje słyszysz najgorszą rzecz, jaka tylko może się pojawić w życiu rodziców. I ta myśl "Co teraz ?"

"Jak bardzo trzeba kochać, żeby walczyć o dziecko wbrew wszystkiemu i wszystkim"  

Przedstawiam pewien artykuł, o małym chłopcu który opowiada o Jego ciężkiej chorobie jaką jest SMA ( Rdzeniowy Zanik Mięśni ). Artykuł pochodzi w całości ze strony ohme.pl


"Ile warte jest życie? Ile warte jest życie dziecka? Dziecka narodzonego, które nie przeżyło jeszcze jednego dnia? Dziecka, którego rodzice słyszą: „proszę czekać na najgorsze”, nim ono skończy dwa tygodnie. Dziecka wyczekiwanego przez długich pięć lat starań. Dziecka, które uszczęśliwiło dwoje ludzi.
Ciąża i poród bez komplikacji. Żadnych. Adaś był pięknym i zdrowym chłopcem, ale tylko przez pierwsze trzy dni swojego życia. Nagle przestał się ruszać, jakby zastygł. Lekarz diagnozę postawił od razu, ale oni czekali na badania łudząc się, że może ktoś się pomylił, że może ich syna wcale nie dotknęła choroba, na którą nie ma dzisiaj lekarstwa. Choroba, która w przypadku noworodków jest wyrokiem. Śmierć. Z nią mieli się za chwilę pogodzić. Towarzyszyć swojemu synowi w umieraniu, kiedy on jeszcze nie zdążył się uśmiechnąć, nie zdążył oswoić się ze światem, skosztować go, poznać, poczuć.
Jedno dziecko na pięć tysięcy rodzi się z SMA – rdzeniowym zanikiem mięśni. Statystycznie jeszcze mniej rodzi się dzieci, u których choroba ujawnia się w pierwszych dniach życia. Maksymalnie dwa lata życia – piszą wszędzie. Lekarze Adasiowi nie dawali roku. Choroba zawładnęła jego malutkim i bezbronnym zupełnie ciałem. Choroba na którą dzisiaj nie ma lekarstwa, wszystkie są w fazie eksperymentalnej.
Zostać rodzicem, by za chwilę przestać nim być. Czy jesteś w stanie poczuć te emocje. Tę rozpacz? Bezsilność. „Państwa dziecko umrze”, a ty nie zdążysz pokazać mu swojej miłości. Nie możesz mniej kochać, żeby zmniejszyć ból straty. Bo kochasz już od wielu tygodni, zanim pojawiło się na świecie. Przecież jego serce biło już kilka miesięcy. A teraz słyszysz, że za chwilę już bić nie będzie…


Ile kosztuje życie dziecka?

Tyle, ile są w stanie dać swojej siły, determinacji, wiary i nadziei jego rodzice. Aneta z Tomkiem nie chcieli czekać. Nie chcieli pozwolić wyrwać im syna, na którego tak długo czekali. Ona traciła nadzieję wiele razy. Adaś nie raz umierał jej na rękach. Walczyli o jego oddech, o bicie serca wielokrotnie. Reanimowali go wspólnie. Bo wierzyli, że on nie pojawił się tylko na moment w ich życiu. Że jego życie jest po coś i dopóki oni będą walczyć, on będzie też walczył. Bo to silny chłopiec, bo to typ wojownika. Bo Adam znaczy „człowiek”. I oni nie widzieli w nim choroby, nie krzyczała do nich diagnoza, oni widzieli człowieka, o którego życie postanowili zawalczyć wbrew wszystkiemu i wszystkim.
Nim Adaś skończył dwa tygodnie, lekarze ze Szwecji zaproponowali objęcie go klinicznym leczeniem. Aneta z Tomkiem i Adasiem byli gotowi do wyjazdu, spakowani. Ale stan ich syna pogorszył się na tyle, że odmówiono leczenia.
Nagrali więc filmik z Adasiem. Jak się porusza, jak ssie pierś, jak przełyka. Nie, to nie miał być film do rodzinnego archiwum, to film, który został wysłany do wszystkich klinik na cały świecie, które mogły przypadkiem Adasia się zainteresować, zdecydować się mu pomóc.
Odmówiono jednak leczenia we Francji, a jeszcze później w Belgii. Później ma tu ogromne znaczenie, bo w tej chorobie nie ma czasu. Bo w życiu Adasia nic nie jest tak ważne, jak czas. Czas, którego ma bardzo mało. To czas wygrywa z jego chorobą. Sprawia, że kolejni lekarze odmawiają leczenia, bo Adasia stan jest coraz gorszy. Bo już sam nie przełykał, przestał się ruszać, w końcu przestał samodzielnie oddychać, a tracheotomia oznacza, że Adaś nie ma szans na żadne kliniczne leczenia.
Zamiast wesołego gugania jego rodzice wsłuchują się w maszynę monitorującą jego życiowe parametry… Nie gra tam pozytywka, nie brzęczą nad łóżeczkiem zabawki. Jest chłopiec, który walczy. Także wbrew wszystkiemu i wszystkim.

Jak bardzo trzeba kochać, by tak walczyć o życie drugiego człowieka

Jak bardzo trzeba wierzyć, nawet wtedy, gdy wszyscy wokół mówią: „nie ma szans na leki, w Europie nikt ich nie podaje, są w fazie eksperymentalnej”.
Ale Adasia tata poleciał. Na drugi koniec świata, żeby porozmawiać, żeby sprawdzić, żeby nie gasić ostatniej iskry nadziei na życie jego syna. Znowu wbrew wszystkim. Podanie leku Adasiowi bez zgody lekarzy w Polsce byłoby przestępstwem, byłoby świadomym narażeniem życia dziecka, życia, które już ledwo w nim się tliło.
Lek przez miesiąc stał na półce przy Adasia łóżeczku. Miesiąc czekania i słuchania kolejnych „nie” szpitali, które odmawiały wzięcia odpowiedzialności za podanie leku. „Za duże ryzyko” – słyszeli. A oni nie widzieli ryzyka, ale ostatnią szansę dla swojego dziecka. Kilkadziesiąt szpitali w Polsce. Kilkadziesiąt głuchych „nie” wybijanych każdym jednorazowym biciem serca Adasia.

Jak bardzo trzeba wierzyć i jak bardzo być w tej wierze upartym?

Rodzice Adasia w końcu zapukali do  drzwi, za którymi nie było odmowy. Zatliła się mocniej nadzieja na życie. Dla Adasia – jedynego dziecka w Europie został stworzony prywatny eksperyment leczniczy na bazie leków sprowadzanych z Ameryki. Ten silny, waleczny, półroczny chłopiec daje  nadzieję innym. Bo jeśli jemu się uda, uda się kolejnym.
Dla Adasia pierwszy zastrzyk podany przed szóstym miesiącem życia to w końcu 20 minut samodzielnego oddychania, to chwytanie zabawki, to obracanie główką. to ssanie smoczka. To chęć poznawania świata jeszcze raz od początku. Tak – na przekór wszystkiemu i wszystkim.

Życie Adasia jest warte tysiące innych żyć dzieci zmagających się z SMA. Może dlatego tak wielu ludzi dobrego serca chce mu pomóc, tak wielu obcych ludzi kibicuje mu, wzrusza się każdym jego ruchem, uśmiechem i spojrzeniem
Do życia potrzebna jest mu pomoc. Nasza pomoc. Lek nie jest refundowany, choć tyle się mówi o ochronie życia dzieci nienarodzonych, tym narodzonym odmawiając jednak pomocy.
Koszt leczenia Adasia to 80 tysięcy złotych co 45 dni. Co 45 dni Adaś powinien otrzymać zastrzyk, a w międzyczasie dostawać leki. Jak długo potrwa leczenie? Nikt nie umie odpowiedzieć. Wiadomo, że za dwa lata lek ma zostać wprowadzony do oficjalnego leczenia SMA. Może wtedy będzie szansa na refundację, może wtedy lek nie będzie Adasiowi już potrzebny. To dzisiaj nie jest ważne. Dzisiaj odliczane są kolejne dni, szanse na kolejny zastrzyk.
Adaś walczy o życie. O swoje życie i życie innych dzieci… Tak, wiem, że po raz kolejny piszę „pomóżmy”. Ale kto ma mu pomóc, jak nie my? Tyle razy udowadnialiśmy, że nasze życie też jest po coś – po to by pomagać bezbronnym, których ktoś tak bardzo kocha i o których walczy.

Podaj dalej historię Adasia.

Jeśli możesz wpłać choćby najmniejszą kwotę na jego leczenie. Wszystkie szczegóły znajdziesz TUTAJ, a losy Adasia możesz śledzić na Facebooku – Razem przeciw SMA – wtedy Adaś radę da i dowiedzieć się jak pomóc TUTAJ.


Źródło postu: KLIK
Źródło zdjęć: KLIK

niedziela, 25 września 2016

Luxury Colour Show

Rzadko zdarza mi się mieć pomalowane paznokcie, gdyż na wsi to kompletnie się nie sprawdza. Zdarza mi się pomalować na weekend, czy na imprezy lub spotkania z przyjaciółmi by jakoś wyglądać. Kiedyś posiadałam tylko 3 kolory, teraz posiadam ich 5. Zdecydowanie moim ulubionym kolorem jest środkowy, czyli czerwień/bordo. Zresztą co widać na zdjęciu po zużyciu. Lakiery trzymają się 3-4 dni na pazurkach, po czym zauważam pościerane końcówki. Niestety nie w każdym lakierze z tej serii jest tak samo.

Zaczynając od lewej strony, jest to efekt "żelowych" paznokci. Potrzeba ok. 3 warst aby ładnie krył.
Utrzymuje się właśnie do ok. 3 dni, ma w sobie coś co powoduje, że schodzi jak "folia".

Różowy kolor, ma w sobie drobinki brokatowe co sprawia, że Jego tekstura jest lekko chropowata, ciężej się go rozprowadza, ciężej się zmywa, i lubi odpryskiwać na drugi dzień.

Bordowy/czerwony to zdecydowanie mój ulubieniec. Po 4 dni dopiero zaczynają się ścierać końcówki. Bardzo łatwo się rozprowadza, tym samym z łatwością go zmyć. Nie pozostawia po sobie przebarwień. Co do warstw, to można pozostać na dwóch, ale warto dla lepszego krycia nałożyć 3 cienkie warstwy.

Beżowy również ulubiony, chodź nieco gęściejszy. Z łatwością się go rozprowadza, potrzeba tu tylko 2 warstwy, nawet jeśli końcówki mu się ścierają, jest cielisty i prawie nie widoczny.

Morski / zielony bardzo ładny odcień na paznokciach, wystarczą dwie warstwy, dobrze się utrzymuje, jednak do Niego potrzeba bazy, ponieważ mocno pozostawia zielony ślad, trudny do zmycia. Nie wygląda to estetycznie.

piątek, 23 września 2016

Lip Balm - Balsam do ust w Kulce / Biedronka

Pewnego jesiennego dnia, podobnej pogody jesiennej, będąc na dorywczej pracy przy roznoszeniu ulotek, potrzebowałam nawilżenia ust. W pobliżu miałam akurat biedronkę, zajrzałam tam ponieważ już wcześniej wiedziałam co mam zamiar zakupić. Jakiś czas wcześniej właśnie zakupiłam sobie balsam do ust w kulce, w zasadzie był to początek roku - jeszcze zima. Był to czekoladowy zapach, był obłędny. Niestety mój pech do gubienia takowych rzeczy jak zwykle się pojawił, i zgubiłam. Później kupiłam kolejny i kolejny po czym znów gdzieś je potrafiłam posiać. I w ten dzień wstąpiłam do Biedronki, i zastanawiałam się z pół godziny jaki zapach sobie wybrać. Postanowiłam wziąć truskawkowy, za jakiś czas wpadł w ręce bananowy, a potem limonka. I takim sposobem stałam się posiadaczką trzech balsamów do ust. Na szczęście ich nie zgubiłam już. Nie sądziłam, że będą takie dobre. Moje usta bardzo polubiły te balsamy, wszelkie spierzchnięcia ustępowały w szybkim czasie.
Na jesienną aurę, deszczowe chłodne i wietrzne dni bardzo dobrze się sprawdziły. Skończyłam wszystkie trzy, i ponownie w lecie kupiłam trzy takie same. Sprawdziły się nawet w upały, gdzie moje usta lubią być suche podczas gorących dni. Zawsze o Nich pamiętam, mogę się nimi smarować wielokroć razy dziennie. Zapach mają obłędny, pachną po prostu jak podane owoce z zapachów, nie czuć tam nic chemicznego. Na długo wystarczają, nawet na bardzo długo. Jeden przy kilku krotnym mizianiu ust dziennie, starcza mi na ok. półtorej miesiąca. Na pewno sięgnę po kolejne. Mam ochotę powrócić po czekoladowy, mandarynkowy i może jeszcze jakiś. Cena takiego balsamu w kulce to ok. 6 zł więc nie jest to jakaś wygórowana cena, biedronka pozytywnie mnie zaskoczyła :)



środa, 21 września 2016

Jak wstawić zdjęcie z instagrama do postu

Jakiś czas szukałam po google instrukcji jak dodać na bloggera, do postu odnośnik który pokaże Nasze zdjęcie z Instagrama. Szukałam, szukałam i nie znalazłam. W końcu gdzieś była pokazana odpowiedź na forum.

Postanowiłam to przenieść swoimi słowami na bloga.

Więc:
1. Otwieramy Instagrama, oraz interesujące Nas zdjęcie
2. W prawym dolnym rogu znajdują się trzy kropeczki ( ... ), klikamy w nie, i mamy opcję "Kod osadzenia".
3. Wchodzimy w tę opcję, i klikamy kopiuj kod.


źródło obrazka: KLIK

4. Gdy piszemy post na blogu, mamy w górnym lewym rogu dwie opcje pisania postu "Nowy post", oraz "HTML". Przełączamy na chwilkę na html, i w odpowiednim miejscu wklejamy skopiowany kod. I ponownie wracamy do Nowego Postu, i podgląd się pokazuje.


Nic trudnego, a szukałam tego dobry tydzień :)

poniedziałek, 19 września 2016

,,Pani go zostawi, ja go dobiję"... - Nie bądź obojętny na cierpienie zwierząt.

Prawie każdy z Nas ma w domu zwierzęta. Nie ważne czy to pies, kot czy królik, kochamy każdego pupila tak bardzo, że zrobili byśmy dla Niego wszystko, lub jak najwięcej co tylko się da. Codziennie przy leśnych drogach, ktoś wyrzuca jednego psa. Błądzi, szuka domu by się schronić, tęskni, nie wie dlaczego został tak potraktowany. Nie róbcie tego, pies czy kot też ma uczucia, potrafi okazać miłość, wdzięczność za uratowanie mu życia. Kilka dni temu, przeczytałam artykuł na stronie OTOZ ANIMALS, na facebooku taki post który inspektorzy opisują zaczynając słowami które usłyszeli

,,Pani go zostawi, ja go dobiję"...



Przez chwilę zamarłam czytając te słowa.. coś się we mnie przeraziło. Jak ludzie potrafią być tacy okrutni. Okazało się, jak pisze OTOZ iż kociak leżał na drodze, zupełnie nie interesował właścicieli, czy żyje czy potrzebna mu pomoc.

Jak dalej opisuje tę sytuację OTOZ ?

"Dobra Dusza która wracała właśnie z pracy zauważa na drodze malutkie kocie. Zabite? Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy. Wszystkie samochody pędzą, żaden się nie zatrzymał, żaden nie sprawdził czy żyje. Pani Asia przejeżdżając obok widzi jak to małe kocie ostatkiem sił podnosi głowę, jakby próbując ostatni raz zawalczyć, spojrzał z nadzieją i błagalnym krzykiem POMÓŻ! Zatrzymuje samochód, podchodzi. Kociak chciałby przybiec, ale nie ma sił. Robi kilka kroków i przewraca się. Może się zgubił? Wątpliwości jednak szybko zostają rozwiane. Kobieta mieszkająca w domu obok, mówi że kot jest jej, że już od wczoraj tak leży i nie ma co go zabierać, a najlepiej dobić żeby się nie męczył..." 

Znów zamarłam czytając kolejne linijki jakże, drastycznego postu. Ci ludzie w ogóle nie powinni posiadać zwierząt. Wielokrotnie byłam sama świadkiem, jak kot przebiega przez ulicę i wpada wprost pod auto. Zawsze biegłam z płaczem, nie ważne czy to był mój kot, czy gdzieś na mieście. Starałam się mu pomóc. Nie mogę patrzeć na takie zachowanie. 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Przygarnęli kociaka pod swój dach, zupełnie nie mając funduszy na Jego leczenie, i karmę. Ogłosili prośbę jeśli ktoś mógłby pomóc dowolnym datkiem, na uratowanie kociaka. Wszystko idzie ku dobremu, kociak wraca do zdrowia. 

Pomyślałam, że spróbuję założyć swoją zbiórkę dla tych zwierząt, aby wolontariusze mogli kupić im jedzenie. Mam nadzieję, że uda mi się zebrać chodź 1/4 z tej kwoty. Jeśli możecie proszę Was, wpłaćcie chodź złotówkę na moją zbiórkę. Wszystko opiszę na bierząco jak przekażę pieniądze dla OTOZ TARNÓW.


KLIK

Nasza pierwsza przesyłka

Zupełnie nie spodziewałam się, że uda mi się załapać do wypróbowania produktów ze sklepu internetowego Krakvet. Jakiś czas temu ogłosili, że szukają osób które wypróbują produkty dla Pupili. Zgłosiłam się, zostawiłam swoje dane. Nie długo później dostałam email, z prośbą o przesłanie statystyk bloga. Wiedziałam, że się nie załapię ponieważ dopiero zaczynam regularność bloga, a wiadomo małymi krokami dochodzi się coraz dalej. Aż w końcu zadzwoniła do mnie przemiła Pani z prośbą o potwierdzenie adresu, oraz podanie informacji o piesku, w celu dopasowania odpowiedniego produktu. W ten sposób w dzisiejszy poranek zadzwonił kurier i przyniósł Nam paczkę. Dostaliśmy 4 paczki karmy firmy Petvita, po 2.5 kg. W gratisie z okazji miesiąca zdrowych zębów dostaliśmy Denta Stix - produkt bardzo dobrze nam już znany.
Na co tu czekać, zaczynamy próbę. Wspomnę, że moje psiaki raczej jedzą karmę marki pedigree, lub czasem się zdarzy jakaś inna marka. Na początku wiadome, pies musi się oswoić co to jest za nowy przysmak. Nasypałam Pusi na miseczkę, i nawet Jej smakowało. Za jakiś czas damy Wam znać na pewno jak sprawdza się karma, czy smakuje.